Audyt innowacyjności – czyli kiedy firma potrzebuje lekarza

Nie warto czekać do ostatniej chwili z badaniem swojego przedsiębiorstwa, lepiej zapobiegać chorobie, niż ją leczyć.
Nie warto czekać do ostatniej chwili z badaniem swojego przedsiębiorstwa, lepiej zapobiegać chorobie, niż ją leczyć. Pixabay_CC
Czym jest audyt innowacyjności? Po co on firmie i kiedy się na niego zdecydować? Czy myśleć o nim powinny tylko innowacyjne przedsiębiorstwa, czy również te, które dotąd z innowacyjnością nie miały wiele wspólnego? Jaki audyt wybrać w oceanie audytowych modeli? Jakich efektów się spodziewać? O tym wszystkim rozmawiamy z Alexandrem Tokarevem ekspertem techBrainers, współtwórcą autorskiego modelu audytu – Total Innovation Audit

Izabela Marczak: Czy jako audytor czuje się Pan trochę lekarzem?
Alexander Tokarev: Poniekąd tak, bo techBrainers postrzega przedsiębiorstwa, jako żywe organizmy o różnej kondycji i stanie zdrowia. Jedne o zdrowie dbają, inne mniej. Jednym wystarczy wzmocnienie układu odpornościowego, by stanąć na nogi, inne potrzebują intensywnej terapii i rehabilitacji. Audytor jest kimś, kto bada stan zdrowia przedsiębiorstwa, stawia diagnozę i rekomenduje najlepsze formy terapii. Czyli postępuje trochę jak lekarz w stosunku do pacjenta.


Firma, która chce być innowacyjna, powinna chyba wyjątkowo mocno troszczyć się o swoje zdrowie?
Jeśli ktoś chce być sztangistą musi długo pracować nad formą. Nie zostaje się siłaczem z dnia na dzień, wymaga to wielu zabiegów, ćwiczeń, odpowiedniej diety. Tak samo firmy, które stawiają na innowacyjność, muszą w sposób szczególny dbać o dobrą kondycję.

Gdyby był Pan przedsiębiorcą, w jakiej sytuacji zdecydowałby się Pan przeprowadzić w swojej firmie audyt innowacyjności?
Na pewno nie czekałbym, aż będzie bolało. Raczej dmuchałbym na zimne. Zawsze profilaktyka jest lepsza niż leczenie, gdybym więc był przedsiębiorcą do lekarza chodziłbym regularnie na badanie kontrolne, a nie czekał aż organizm bólem poinformuje mnie, że coś jest nie tak i zmusi do wizyty u specjalisty.

Ale kiedy boli to wtedy już raczej nie ma wyjścia?
To zależy. Niektórzy nie odbierają bólu, jako sygnału informacyjnego od organizmu, że coś się złego się z nim dzieje. Nie zastanawiają się dlaczego boli. Po prostu łykają tabletkę przeciwbólową i czekają, aż ból minie. No, chyba że staje się on na tyle uporczywy, że zwykły paracetamol nie daje już rady. Tylko, że wtedy zwykle oznacza to, że jesteśmy poważnie chorzy.

A choroba oznacza, że firma przez długi czas zaniedbywała swoje zdrowie…
Najczęściej tak, w końcu nie dostaje się raka po jednym wypalonym papierosie. Pracujemy na niego latami. Pamiętajmy jednak, że wiele typów choroby nowotworowej może być skutecznie leczona, o ile zostanie wcześnie wykryta. Dlatego dla ludzi tak ważne jest regularne sprawdzanie stanu swojego zdrowia, a dla firm systematyczny audyt.

Co audyt daje przedsiębiorstwu?
Z pewnością nie ozdrowienie. Po audycie firma nie staje się nagle innowacyjna, jeśli wcześniej taką nie była, tak jak po samym badaniu chory nie zaczyna tryskać zdrowiem. Audyt daje wiedzę o stanie organizmu przedsiębiorstwa.

Jest w stanie określić czy to choroba, jak groźna, czy może to tylko przeziębienie?
Jest, choć w zależności od wybranego modelu audytu, są różne poziomy uszczegółowienia ostatecznej diagnozy. My wskazujemy w audycie innowacyjności cztery poziomy zdrowia organizacji. Poziom 0 – oznacza, że organizm jest bardzo poważnie chory i wymaga intensywnej terapii, żeby z tego wyjść. Kłaniają się lata zaniedbań, przeciążeń, nadmiernej eksploatacji. Organizm nie daje rady.
Na Poziomie I z kolei boryka się on z chronicznymi bolączkami, choć jeszcze nie umiera. Na II cieszy się dobrym zdrowiem, ale z Kliczko na ringu nie wygra. To znaczy, że być może dane przedsiębiorstwo na rynku lokalnym jest liderem, ale na globalnym już tylko płotką. I w końcu mamy Poziom III – mistrzowski. Tu wszystko pracuje na świetną kondycję danego organizmu. Jest super dieta, i odpowiednia ilość snu, są regularne ćwiczenia i relaks. Tu troska o zdrowie jest ukierunkowana, a każde działanie dobrze przemyślane i zaplanowane pod kontem osiągnięcia celu. Na tym poziomie organizm nie tylko dobrze wygląda i dobrze się czuje, ale ma mięśnie, ma moc. On nie będzie walczyć z Kliczką, on jest Kliczką. Tak więc kiedy staje na ringu potrafi jednym ciosem znokautować przeciwnika i to w pierwszej turze. Organizacje osiągające poziom III nie muszą się bać konkurencji, one zwyczajnie ją wymiatają.

Ok, audyt bada i stawia diagnozę, a co z leczeniem?
Rekomenduje również dostosowane do stanu organizmu rozwiązania. Tak więc mając na przykład do czynienia z organizmem na Poziomie 0, nie mówimy tylko, że jest źle, że zasadniczo wszystkie organy szwankują i że potrzeba natychmiastowej reanimacji, ale wskazujemy jak krok po kroku przywrócić go do życia. Pokazujemy co jest najbardziej chore, co stanowi kluczowy problem i na czym należy się skupić w pierwszej kolejności. Z kolei na Poziomie I, gdzie mamy do czynienia z poważnymi problemami zdrowotnymi, audyt przepisuje recepty na konkretne dolegliwości. Na tym poziomie minimalizuje się to, co zagraża organizmowi, odbudowuje jego fundamenty. Na poziomie II (zdrowy organizm) audyt pomaga przejść firmie z pozycji juniora do championa, zaś na III – utrzymać wysoki poziom i zrozumieć, co można zrobić jeszcze, aby jak najdłużej zostać w lidze mistrzów.

Czym się różni Total Innovation Audyt od zwykłego audytu innowacyjności?
Innowacyjny „silnik” firmy to nie tylko dział R&D i marketingu: korporacyjna innowacja jest skomplikowaną maszynerią, w której każdy trybik odgrywa specjalną i ważną rolę. Zatem i analiza musi objąć wszystkie segmenty od HR, przez marketing, zaopatrzenie, produkcję, do sprzedaży. Dlatego Total Innovation Audit nie bada wyłącznie działu badawczo-rozwojowego, lecz prześwietla całą organizację, bada każdy jej organ, narząd, tkankę. Total Innovation Audit to kompleksowa analiza, która ujawnia ukryty potencjał firmy. Pomaga w identyfikacji, kontroli i pokonaniu barier spowalniających zarówno proces tworzenia innowacji lub technologii, jak i czas wdrażania nowych produktów na rynek. Badamy cały organizm, bo jak mówią, a my się z tym zgadzamy, w zdrowym ciele, zdrowy duch, ten duch innowacyjności przenika przez całe ciało. Jak go gdzieś brakuje ciężko mówić o zdrowym organizmie.

Niektórzy mówią odwrotnie, że jak duch zdrowy, to zdrowe i ciało?
Co było pierwsze jajko czy kura? Część firm zaczyna od ducha, który buduje im następnie zdrowy organizm. Przykładem mogą tu być te wszystkie firmy, które zaczynały w garażu, a wyrosły na korporacyjnych liderów innowacyjności. One nie muszą szukać ducha, bo ten towarzyszył im od początku ich istnienia i popycha do rozwoju. Oni mogą się martwić co najwyżej jak tego ducha nie zatracić.

Jak?
Dbać, pielęgnować na każdym poziomie, dopieszczać.

A w firmie ducha nie ma?
Takich też jest sporo. Spójrzmy chociaż na duże firmy państwowe, które chcąc utrzymać się na rynku muszą w końcu zacząć realizować innowacje. Im ducha trzeba niejako zaszczepić. Czy pozostając w nomenklaturze medycznej – przeszczepić z zewnątrz.

Tylko czy się uda?
To oczywiście wyzwanie. Ale jak przy stole operacyjnym ma się Religę, odpowiedni sprzęt i dopasowanego dawcę, to przyjęcie stosunkowo obcego dla danego organizmu organu może zakończyć się sukcesem.

Ale skąd ten konieczny do bycia innowacyjnym czynnik wziąć?
Opracowując TIA przeanalizowaliśmy dziesiątki praktyk innowacyjności i wiemy jak małymi kroczkami zrobić wielką i skuteczną transformację. Wiemy, gdzie szukać ducha. Naszym zdaniem nic tak nie inspiruje, jak sukcesy. One dodają ducha, motywują do bycia coraz bardziej innowacyjnym.

Jeśli audyt to, coś tak bardzo potrzebnego przedsiębiorstwom, to dlaczego wiele firm z nim zwleka do ostatniej chwili?
Niektóre robią tak ze strachu przed diagnozą. Inne podejmują leczenie na własną rękę, bądź się oszukują, że jest dobrze i nic im nie dolega. Kolejne znów patrzą wokół i myślą, jak moja konkurencja się nie bada, to po co ja mam to robić.

Porównywanie się z innymi i podążanie za konkurencją nie zrobi z nas liderów innowacji. Z drugiej strony, nic chyba złego w inspirowaniu się tym, co robią inni.
Inspirować się – tak, ale nie bezmyślnie naśladować. Czy jak sąsiad kupi sobie rower, to i ja muszę? No, nie. Czy ja w ogóle potrzebuję roweru? Po co mi rower, jak muszę przepłynąć rzekę.
I tu też z pomocą może przyjść audyt, który pokaże firmie, gdzie lokuje się ona wśród rynkowych trendów, jak bogatą wiedzą o zmieniających się potrzebach swoich klientów dysponuje i czy aby nie próbuje rowerem przepłynąć przez morze.

Rzecz w tym, że modeli audytów jest tyle, że nie wiadomo, co wybrać.
Tak samo jak i poradników mówiących jak być zdrowym. Nie wiadomo po który sięgnąć, tym bardziej, że część z nich podaje sprzeczne ze sobą porady. W techBrainers tworząc TIA zrobiliśmy już za klienta taką selekcję, oddzieliliśmy ziarno od plew i wybraliśmy to, co jest najbardziej wartościowe. Fundamentem naszej metody jest założenie, że stabilny wzrost poprzez innowacje jest możliwy dzięki wdrożeniu na każdym poziomie organizacji najlepszych praktyk zarządzania innowacjami.

Co to oznacza w praktyce?
Że klient otrzymuje esencję czyli doskonałe narzędzie, które w rękach wykwalifikowanej kadry, pozwala bardzo dokładnie zdiagnozować stan zdrowia (poziom dojrzałości do innowacji) całej organizacji.
Pamiętajmy też, że na diagnozie czy na operacji się nie kończy, że ważna jest także rehabilitacja.
Badamy organizm całościowo – wszystkie poziomy organizacji. Owszem są organy, które decydują o życiu i śmierci, ale dla nas ważny jest także mały palec u nogi. Nie tylko zarząd i top managerzy, ale również pracownicy niższego szczebla. Dodatkowo nie sprawdzamy tylko tego, czy ma ktoś w domu bieżnię, na tej podstawie wydając ocenę usportowienia tej osoby, lecz sprawdzamy również czy ona owej bieżni używa oraz czy używa jej we właściwy sposób.

Powiedział Pan, że sam audyt nie wystarczy, by uczynić z dotąd nieinnowacyjnej firmy, przedsiębiorstwo, które zaczyna przodować w innowacjach, co zatem może dać on dać takiej firmie, oprócz stwierdzenia, że jest niepostępowa?
Jak już wspomniałem innowacyjność jest procesem. Tak jak na powrót do zdrowia, po latach ciężkiego zaniedbania, organizm potrzebuje czasu, tak i w przypadku innowacyjności przedsiębiorstwo musi uzbroić się w cierpliwość i stopniowo stawać na nogi. W zależności od stopnia determinacji, by wyzdrowieć, od rozmiarów podjętej terapii, a także możliwości adaptacyjnych organizmu, zdrowienie przebiegać będzie szybciej lub wolniej. I nie da się przeskoczyć pewnych etapów, bo regeneracja zwykle trwa długo i kieruje się swoimi prawami.

Jednak dobrze przeprowadzony audyt innowacyjności, pozwala skrócić czas powrotu do zdrowia. Po audycie firma nie musi po omacku szukać najlepszej ścieżki, by z Poziomu 0 wejść szczebel wyżej, bo kierunek i drogę wskazują jej audytorzy. Wystarczy potem trzymać się wytycznych, wprowadzić zalecaną dietę, odstawić używki, przyjmować leki i zadbać o life balance, by dość szybko zobaczyć efekty tych wszystkich zabiegów. Dlatego właśnie audyt jest tak istotnym narzędziem przy kontroli stanu zdrowia firmowego organizmu. I jak lekarze namawiają pacjentów, by ci systematycznie robili badania kontrolne, tak i my rekomendujemy firmom robienie audytu. W końcu czy jest coś ważniejszego niż zdrowie?
Trwa ładowanie komentarzy...